Notka pisana nocą, albo szarlotka z rana...

'Czujność śpi, trochę mdli...'

Drugą noc z rzędu budzi się z niepokojem, strachem i głową pełną tych wszystkich niezałatwionych a przecież niecierpiących zwłoki spraw.
Oczy szeroko otwarte, patrzenie w sufit nie bardzo pomaga, więc wstaje, parzy owocowa herbatę z cytryną.
Włącza komputer z nadzieja na chwilę spokoju, ale okazuje się, że to wcale nie tak łatwo i palce same wędrują, wpisują hasło i już po chwili loguje się do systemu...

Kto pracuje o tej godzinie?

Kto włącza dobrowolnie komputer o drugiej w nocy i to nie po to, żeby obejrzeć dobry film, czy posłuchać muzyki. Nie po to, żeby zobaczyć co dziś w internetach, kto jechał po pijaku, na kogo dziś nagonka, co warto, czego nie.
Nie sprawdza dokąd na wakacje we wrześniu, albo jaka dieta najlepsza na uda, ale nie, nie ćwiczenia tylko utrata wagi. Sama z siebie najlepiej.

Szybko czyta jakieś nieistotne informacje. A potem robi się poważniej - wojny, katastrofy, strachy na lachy...Maile, ważne sprawy.

Praca sposobem na bezsenność?

A gdzie te sześć do ośmiu godzin snu? Gdzie balans pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym? Gdzie czas na relaks, spokój i wieczorne wyjście do kina?

Złudne poczucie bezpieczeństwa od pierwszego do pierwszego, byle do przodu, byle...jak.

Czyta o wypaleniach, załamaniach nerwowych. Że tak się zdarza podobno, że można pewnego dnia do pracy nie pójść, ale do lekarza i wstyd to żaden, bo to choroba społeczna to powszechne wypalenie się.
I mówią, że to wcale nie z dnia na dzień, że to proces długotrwały, ale często ignorowany. I to czytanie to trochę jak o dolegliwościach, kiedy czytając o chorobie zaczynamy myśleć, że nas dotyczy, że ktoś w myślach nam czyta. Że...tamci o których piszą to...my.

Zapomina, że budzenie się o drugiej w nocy nie pomoże w wypełnieniu dzisiejszych obowiązków. No i krem pod oczy nie specjalnie chyba zatrze ślady zmęczenia.
Ale przecież wdzięcznym być trzeba.
Za wakacje raz w oku.
Za nowy ciuch.
Kredyt.
Kosmetyk.

I wizytę u kosmetyczki.

I nie dziwi się już.
Ani bezsenności, wypaleniu zawodowemu, pakowaniu walizek i ucieczki na koniec świata.

Popija kawą wrześniowe truskawki i przypomina sobie, jak pachnie świt.

M.

No comments: