Lepiej się naucz rozstawać.

'A jutro zostanę z babcią?'
'Nie Mała Mi, jutro babcia wraca do Polski.'
Przez trzynaście lat nauczyłam się dwóch języków, kultury, zwyczajów, samodzielności.
Potrafiłam kilka razy w roku przenieść się z miejsca na miejsce, ale podczas tych wszystkich lat nie nauczyłam się żegnać.
Też tak masz?
Że przed pożegnaniem snujesz się po domu, nie potrafisz być tu i teraz tylko ciągle wybiegasz w przyszłość, albo myślisz o przeszłości?
Chcesz odwlec pożegnanie, ale nie potrafisz, bo nikt jeszcze nie wymyślił wehikuł czasu.
Czasem chciałabym dać sobie za tę wrażliwość w pysk, wiesz?
Chcesz mieć na wyciągnięcie ręki, ale nie możesz.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt cię na siłę do tego samolotu nie wpakował, nikt nie kupił biletu w jedną stronę.
Nie nauczyłam się żegnać.
Ja jestem sentymentalna.
Mam to.
Jesień mi nie pomaga. Jesień potęguje we mnie tęsknotę.
Brakuje mi kogoś, kto snuł się po moim domu przez ostatnie pół roku, kto był na wyciągnięcie ręki, kto akceptował, chociaż nie zawsze było latwo.
Emigrant to człowiek bez domu.
Albo sierota.
Nawet jeśli któregoś dnia weźmiesz ten cholerny kredyt, wybudujesz dom, spłodzisz syna, nie wiem, zasadzisz drzewo, albo zaakceptujesz, wchłoniesz, to...To zawsze będzie tamten kraj, z którego wyszłaś, o którym wcale źle nie myślisz.
Za którym tęsknisz.
Będą ludzie, którzy mieli na ciebie wpływ, byli blisko. Ludzie od których sie uczyłaś, którzy, najprościej powiedzieć trzeba, są częścią tamtego, Twojego życia.
Życie na dwa kraje.
Wiesz...
Z podziwem patrzę na tych, ktorzy mówią, że nie wrócą bo i wracać nie ma po co.
A potem rodzą im się dzieci, które nie mają dziadków. Albo mają -dziadków internetowych.
I wtedy wszystko się zmienia.
Dziś żegnałam moją mamę na lotnisku.
Płakałam.
Ja się wiesz, nie chrzanię z emocjami.
I pewnie całe to cholerne lotnisko widziało, jak płaczę. Jak moja mała córeczka wyciąga ręce do swojej babci i nie rozumie, że nie możemy już iść dalej.
Jestem dzisiaj kurewsko niepogodzona.
Nie umiem się żegnać.
M.