9 miesięcy: O czym się nie mówi?

Zrobiłaś test, pojawiły się dwie kreski i...jesteś przerażona.
Powiedzmy, że nie masz już piętnastu lat i wiesz skąd się biorą dzieci.
Nie zabezpieczalaś się, myślałaś nawet, że to może już czas...Masz przecież wszystko, czego potrzebujesz. 
Widywałaś koleżanki z wózkami, znajome z pracy kolejno szły na urlop macierzyński. Niektóre z nich wracały, inne postanowiły poświęcić się wychowywaniu potomka. Nie do końca wszystko rozumiałaś, raczej akceptowałaś zmiany i decyzje innych ludzi.
Przy tym miałaś swoje życie i co tu ukrywać - ono najbardziej cię zajmowało.
Kolejne imprezy, powroty do domu piechotą, beztroskie, bez myślenia o kims, kim trzeba się zająć.
Wyjazdy na końce świata, nowe znajomości, wesel, chrzciny, pogrzeby.

Zapewne byłaś jedną z tych kobiet, które pytano (a potem juz bezpośrednio pytać przestano), kiedy planuje wesele i co zamierza robić dalej ze swoim życiem. Założę się, że na początku zbywałaś takie uwagi uśmiechem nerwowo krojąc schabowego podczas jednej z rodzinnych uroczystości. Ale zapewne doszłaś również do momentu w którym jasno dałaś do zrozumienia wszystkim ciociom, żeby zajęły się swoim zyciem, a jeśli owego nie posiadają to zawsze w pobliżu pozostają ich córki, synowie, zięciowie, czy wnuki. Odpowiednie skreślić.

Wracając jednak do tych dwóch kresek...Przeraziłaś się, prawda?
I nie byłaś pewna, czy to normalne. W końcu będzie ktoś do kochania, maleńka istota, biała kartka, której dasz miłość, której nigdy nie będziesz zmuszać do spełniania twoich ambicji...
Której będziesz się poświęcac, dla której odłożysz kilka swoich marzeń na później, czas nieokreślony raczej.
Myślę, ze wiele kobiet na początku ciąży czuje się zagubionych. Ale...niewiele o tym mówi.
A przecież gdyby tak posłuchać tej siedzacej naprzeciw ciebie kobiety to usłyszeć można, że się boi.
Czy da sobie rade? Czy będzie w stanie się poświęcić? Jak bardzo zmieni się jej życie i czy tym zmianom podoła?
To całkiem nowa sytuacja. Do tej pory nie trzeba było się zastanawiać nad wyjazdami czy nawet zwykłym wyjściem do kina. Nagle, kobieta w ciąży musi przemyśleć, co położy sobie na kanapkę i czy na pewno nie zaszkodzi to dziecku, które nosi w sobie. Obawy pojawiaja się każdego dnia i bywaja niezwykle trudne do pokonania. A to dopiero początek.

To, co pojawia się w twojej głowie to jedna sprawa. Przy tych zmianach, pojawiają się równolegle zmiany w ciele, które na każdym kroku daja nam znać, że pojawiło się i rośnie w nas nowe życie.
Na początku są to zazwyczaj mdłości, wymioty i zmęczenie. Leżysz w łóżku i nie masz ochoty na nic. Nie chcesz wstać, iść do pracy i walczyć ze swoim organizmem kolejny dzień. Współpracownicy snuja teorie,  kiedy po raz kolejny wychodzisz do toalety, ale sami jeszcze nie wiedza dlaczego. Nie chcesz wszystkich od razu informować o swoim odmiennym stanie. I nie ma w tym nic złego. Pracujesz więc tyle ile przed ciążą, a wieczorami jedyne o czy marzysz to łóżko.
Śpij. Śpij, ile możesz. Niestety dla ciebie, prawdopodobnie obudzisz się w nocy i znowu zaczniesz wymiotować. Wściekniesz się, może nawet na chwile zapłaczesz, a kiedy bedziesz chciała o tym komuś powiedzieć, najpewniej spotkasz się z reakcją pod tytułem: 'Ale takie są uroki ciąży.'
Wow.
Dzięki za cynk.

Wielu rzeczy nie będziesz mogła jeść. Wielu? Może trochę przesadzam. W zależności od kraju, lekarz lub położna powie ci, że nie powinnaś jeść serów pleśniowych, pasztetów, wątróbki, sushi. Koledzy dorzucą jeszcze swoje trzy grosze, ale te z calego serca polecam ignorować :)
Lekarz wie. Kolega? Niekoniecznie.
Z drugiej jednak strony - przez conajmniej dziewięć miesięcy nie musisz być na diecie! Nie zrozum mnie źle, nie trzeba ci się obżerać i jeść trzech obiadów dziennie, ale też nie musisz się zastanawiać nad każdym ciastkiem czy dodatkową porcją ziemniaków. I to jest dosyć piękne.
Kiedy na chwilę zostawimy temat jedzenia i zajmiemy sie naszym ciałem, uświadamiam sobie, że przestaje być aż tak wesoło...
Wszystkie wiemy, że nasze ciało podczas ciaży się zmienia.Nosimy przeciez pod sercem tego nieboraka, który każdego dnia rośnie. Trudno, żebyśmy zostały przy rozmiarze 34, czy 36. Chociaż niektórym szczęściarom się udaje. Zazdrość, prawda? 
A może to ty jestes jedną z tych kobiet, których ciążę z tyłu trudno zauważyć?
I co się okazuje?
Do ósmego miesiąca mieściłaś się w swoje obcisłe dżinsy i chociaz nie dopinałaś się, to i tak mogłaś to i owo ukryć. Nie kupowałaś nawet ciążowych ciuchów, bo zwyczajnie nie było takiej potrzeby. Nosiłaś troche szersze koszule, sukienki, tuniki...I...Przed imprezą chcesz dobrze wyglądać (nie przestawajmy o siebie dbać!), szperasz więc w szafie wśród swoich nie - ciążowych ciuchów. Znajdujesz kilka, dobierasz, przymierzasz i...Pech. W nic się już nie mieścisz.
Czyżby trzeba było w końcu wybrać sie na zakupy?
Tak, ciało się zmienia, ale jak sobie z tym radzi kobieta w ciąży to już zupełnie inna sprawa.
Początkowo kupujemy o rozmiar większe biustonosze dziwiąc się przy tym, że za chwilę trzeba będzie kupić jeszcze większy i...jeszcze większy. W końcu nasza szuflada wygląda, jak zbiór mini spadochronów. Są takie? W sensie - te mini spadochrony? Nie wiem, ale to chyba całkiem niezłe porównanie. Przepraszam, ale kiedy otwieram szufladę, nie potrafie znaleźć innego, równie trafnego określenia. I brzuch. Pielęgnujemy go, smarujemy olejkami i balsamami na rozstępy wszelakie. Każda z nas chce wyglądać pięknie, więc jeśli teoretycznie chociaż mozemy temu dopomóc to czemu nie?
Tylko te balsamy...Często pachna zbyt słodko, albo jakoś tak irytująco. Czy doprawdy nikt nie pomyślał, ze nos kobiety w ciąży jest nadzwyczaj wrażliwy i obyło by się bez tych sztucznych zapachów kokosowo - czekoladowo - mdlących?

I dalej...Przypuszczam, że im większy brzuch tym gorszy ból pleców, tym trudniejsze wstawanie, chodzenie i wykonywanie chociażby tak prozaicznych czynności jak golenie nóg.
Witamy w trzecim, ostatnim trymestrze!
Jeśli uparłaś się, że bedziesz pracować do końca to zapewne znasz uczucie, jakie towarzyszy przy wchodzeniu po schodach, kiedy brakuje ci oddechu? Albo kiedy torba z laptopem wydaje się cięzka jak plecak z którym wyjeżdzałaś na koniec świata?
A opuchnięte nogi? I stopy, które nie mieszcza się w twoje ulubione trampki?
Zdrętwiałe palce u rąk i złość, bo zdajesz się nie czuć klawiszy?

Do tego panika. Czy zdążę wszystko przygotować? Czy o czymś nie zapomnę?
Czy będe dobrą matką? Konsekwentną? Jakie dziecko powinno mieć obywatelstwo?
Czy nie kupiłam za mało (albo za dużo) ciuszków? A co jeśli dokonałam złego wyboru (łożeczka, wózka, wanienki)? Znajomi, ktorzy oczekuja dziecka w podobnym terminie zdają się być przygotwani, tylko ja, niezdecydowana ciagle nie wiem, czy powinnam, czy wypada, czy tak trzeba?
W kuchni, robiąc herbatę, kolega wspomina o możliwości obrzezania synka i pyta czy się zdecydujemy.
Cholera.
Przez myśl mi nie przeszło.
Nie chcielismy poznać płci, co niektórzy uważaja za zwykłą fanaberie i nowy problem.
Obrzezanie?
Nie wiem, ale nie sądzę.

Niech będzie zdrowe. Reszta przyjdzie z czasem.

Obawy, strach, niepokój, nie powinny być zbywane zwykłym: 'dasz rade'
Nowa sytuacja, w pewnym sensie wyzwanie jakim jest posiadanie dziecka, ma prawo rodzić w nas inne niż do tej pory uczucia. Nie musisz się bać ani wstydzic swoich myśli. Założe się, że większość kobiet będąc w ciąży miewała mało pozytywne odczucia, tylko w spoleczeństwie panuje powszechne przekonanie, że cieszyć sie należy, nie powinno się skarżyć, martwić. A wszelkie próby zbywa się głupią ripostą, na która najlepiej machnąć ręką. Dobrze też powiedzieć  sobie ( i innym) wprost, że sama ciąża to nie przechadzka po parku, ale ciężka praca, poznawanie swojej psychiki i ciała.
Troche kłócenie się z nim, troche dopieszczanie. I chociaż często jesteśmy o swoim wyborze, decyzji przekonane to warto wspomnieć, że na zmiany przez które nasze ciało i psychika będą od teraz przechodzić, nie da się przygotować.

Pozdrawiam.

M.




No comments: