Small talk albo jak nie zginac w kuchni.

Zdarza sie (dla tych pracujacych w biurze bardzo czesto), ze w czasie przerwy wychodzimy na chwile do kuchni zaparzyc sobie kawy.
Przy okazji obrabiamy komus tyl tu i owdzie i dwie minuty zamieniamy w dziesiec plotkujac o tym, czy o tamtym.
I fajnie, kiedy rozmawiamy z kims kogo znamy i lubimy.
Inaczej sie robi, jak spotykamy w kuchni osobe, ktora widujemy od czasu do czasu no i usmiechac sie  przy robieniu tej nieszczesnej herbaty nie wystarcza.

Temat pogody wydaje sie jednym z tych najbezpieczniejszych.
Co wiec zrobic kiedy utkniemy w kuchni z jednym z kolegow, ktorego nawet imienia nie zdazylismy zapamietac?
Polecam wymowne spojrzenie przez okno i wypowiedzenie tych oto slow:


Dziala!
Mezczyzna, ktorego widuje od czasu do czasu w pracy pojawil sie dzis znienacka zupelnie w kuchni zrobic sobie kawe. 
Ja chyba do ciszy przywyklam i jakos mnie ona nie dreczy. Nie musze gadac, zeby gadac, ale tez gburem chyba nie jestem, wiec z grzecznosci pytam zwykle, jak sie ta osoba miewa. 
Kiedy po wymianie uprzejmosci, w kuchni gestnieje cisza, trzeba skomentowac pogode. 
Ze brzydko.
Ze pada a coz to za lato z deszczem w tle. Albo , kiedy nie deszcz tylko slonce, to trzeba nam to skomentowac slowami, ze coz...zbyt goraco jest dzis i jakas burza by nam sie przydala w tym zapomnianym przez bogow zakatku.
Kiedy rozmowca nie podejmuje tematu a szczesliwie jest z innego kraju, zawsze mozna go zapytac o pogode (i co odwazniejsi o pore roku) jaka tam aktualnie panuje.
A potem polecam jeszcze kilka pytan dotyczacych tego, czy dana osoba jest dzis bardzo zajeta, czy ma duzo pracy...a kiedy pytania o prace sie wyczerpia, zawsze mozna zapytac:

'A co ty wlasciwie robisz?'

Teoretycznie powinnismy  uslyszec satysfakcjonujaca nas odpowiedz. 
A, ze robienie kawy czy herbaty nie zajmuje zwykle dluzej niz kilka minut - powinno nam to pomoc zakonczyc nasza rozmowe.

Dobrego dnia!

M.

No comments: