Growing Up Sucks!

Odpoczywajac po badz, co badz ciezkich cwiczeniach na silowni (tak, mnie tez dosiega pragnienie doskonalego ciala. Jak kazdej wiosny zreszta :) natknelam sie na darmowy magazyn z ktorego okladki wyzieralo ostre pytanie...

'Will we ever feel grown up?'

Zainteresowalo mnie to chociazby z tego wzgledu, ze na codzien jestem otoczona mlodymi ludzmi, ktorzy zazwyczaj mieszkaja z rodzicami, bawiac sie w dom i od czasu do czasu urywaja sie  na wakacje do cieplych krajow.
Bez rodzicow. A potem wracaja piekni i opaleni i znowu zycie im sie toczy od wyplaty do zakupow. Od weekendowego wypadu do Hiszpanii, do koncertu w Londynie.  Do drogich sklepow z drogimi ciuchami i torebkami o ktorych istnieniu nie mialam pojecia, patrz:

http://zwysp.blogspot.co.uk/2013/12/faux-pas.html

Nie chca, nie czuja potrzeby wiazania sie na stale, kupowania domu, zapuszczania korzeni. Wielu z nich, mimo metryki, ktora bez litosci wskazuje ich wiek, nie maja planow przeprowadzki i przeniesienia sie ' na swoje.'  
Siedzac w restauracji, narzekaja na rodzicow, ktorzy poprosili ich o dokladanie sie do mieszkania. Nie maja pojecia co i ile kosztuje i wcale tej wiedzy nie pragna. 
I gdyby tak  dokladniej sie  nad tym wszystkim zastanowic to, czy takie zycie nie jest latwiejsze?
Brak kredytu, ktory przeraza liczbami. 25 albo i 30 lat (do wyboru) minie zanim otrzymamy ostatni papier z banku swiadczacy o tym, ze nieruchomosc (mieszkanie, dom- odpowiednie skreslic) jest w koncu nasza. 
A ile rzeczy, wyjazdow, wypadow trzeba sobie odmowic zanim zapukamy do drzwi banku z odpowiednia suma na tak zwany wklad wlasny?

A potem? Szukanie, nerwy, wplacanie pieniadzy. Na dom, na notariuszy, nowe lampy i pralke. A kiedy wydaje sie, ze juz 'po wszystkim', dostajemy papier z banku na ktorym strasza wyluszczone zdania...

'Your home may be repossessed if you do not keep up repayments on your mortgage.'

Taka informacja, dla wszystkich, ktorzy mogli zapomniec w co sie wpakowali. I na ile lat.

No wiec najwazniejszym chyba (dla mnie) jest znalezc rownowage pomiedzy szalenstwem w pogoni za nowym ciuchem, awansem i domem a plecakiem za ktorego ciezarem juz tesknie. I nie moge sie doczekac nowych widokow, wakacji, odpoczynku. Od doroslego zycia, splacania rat i monitoru komputera. 

Dobrego dnia!

M.

1 comment:

Anonymous said...

determinacji w poszukiwaniu i przede wszystkim odnalezienia tej równowagi życzę.

Regards,
Paulina | chwilatylkodlasiebie@gmail.com