Dolce far niente

W ostatni dzien minionego roku, postanowilam obejrzec Eat Pray Love. Ktory raz? Nie zlicze.
Wiem tylko, ze za kazdym razem odkrywam cos innego, lapie za inne szczegoly i zachwycam sie innym krajem.
I wiem, ja naprawde nie jestem naiwna, wiec wiem, ze film ten nie jest moze najwyzszym z osiagniec kinematografii. Ze wyciska lzy, a kobiety ogladajac go, pakuja w myslach walizki a potem odchodza od mezow, kochankow, w podroz poza swoim miejscem, domem, srodkiem swiata.... I kazdy, kto marzy o podrozach dalekich powie, ze coz to za wielki wyczyn tak po prostu wyjechac na rok majac w kieszeni pieniadze za ksiazke, ktorej sie jeszcze nie napisalo.
Wielkie osiagniecie. Ale ja nie o ksiazce dzisiaj, nie o bogactwie i komforcie wylaczenia sie ze swiata na rok. Chcialabym dzis napisac o tym, co w Eat Pray Love bylo powiedziane, pokazane i udowodnione...Mianowicie, jak to jest, ze nie potrafimy odpoczywac? A nawet jesli juz, zdecydujemy sie na krotka przerwe, to mamy wyrzuty sumienia?
Watek ten, poruszony w pewnej scenie, wrocil dzis do mnie jak bumerang.
Widzimy Wlocha, ktory mowi, ze Amerykanie (a ja odnosze to do nas wszystkich) pracuja zbyt ciezko, zbyt szybko sie wypalaja, dlatego weekend spedzaja w pidzamie przed telewizorem. Bo nie wiedza, co to jest przyjemnosc. Czekaja, az ktos im powie, ze moga odpoczywac. Bo sami czuja sie zbyt winni, zeby pozwolic sobie na taki komfort.
A Wlosi?
Wlochom nie trzeba dwa razy powtarzac:
'You deserve a break.'
'I know!'

Wlosi maja przepiekny temperament. Wiedza, co zrobic z wolnym czasem, jak go zagospodarowac, jak sie usmiechac, jak byc zrelaksowanym...Oni korzystaja z czasu, ktory jest im dany wlasnie tu i teraz. Nie czekaja z zyciem na pozniej, na weekend, na wakacje. Bo co jesli tego czasu nie bedzie?
Moj kolega rozbrajajac mnie za kazdym razem, z usmiechem i spokojnie mowi mi:'Mamma mia, Magda, spokojnie. Dokad tak pedzisz? Po co robic kilka rzeczy na raz? Dlaczego weekend nie zaczac juz teraz, w piatek a skonczyc go w poniedzialek, kolo poludnia?
Po co stresowac sie rzeczami na ktore nie mamy wplywu? Myslec przesadnie, wlaczac sluzbowy telefon, czytac sluzbowe maile w czasie weekendu?
Po co?
Kiedy mozna ze spokojem miec swoje dolce far niente  tu i teraz?
Nie czekaj wiec na piatek, na weekend albo wolny poniedzialek.
Bierz z zycia to, co najlepsze, nie pytajac o pozwolenie!
Wylacz na weekend telefon sluzbowy, nie zagladaj, nie czytaj, nie stresuj sie i nie mysl, co trzeba bedzie zrobic w poniedzialek.

Dzis jest sobota.

...And you deserve a break...


M.

1 comment:

Bogna Staszowska said...

Od stycznia chodził za mną ten film i dopiero wczoraj w końcu go pooglądałam ;). Włoski wątek cudny... szczególnie że jadłam tą samą pizze co bohaterki... i co tu dużo mówić..większe dzinsy też trzeba będzie niebawem kupić!