F jak fake, czyli Gruzja Pradą płynąca.

Kiedy juz udalo nam sie wydostac z przeciekajacego deszczem lotniska, postanowilismy pojechac do centrum Tibilisi, jak Gruzini, czyli zoltym autobusem. Nie do konca zaznajomieni z tamtejszym systemem kupowania biletow i ich kasowania, zdalismy sie na pomoc wspoltowarzyszy. A, ze Gruzini sa bardzo pokojowo nastawieni do turystow, to nie bylo z tym wiekszego problemu. Mieszanina trzech roznych jezykow ustalilismy ilosc biletow i ..w droge.
Oczy nam sie zamykaly, ale dzielnie walczylismy ze snem, bo naprawde, w moim mniemaniu nie ma nic przyjemniejszego niz poznawanie kraju, miasta po raz pierwszy. Kiedy uznalismy, ze podrozy juz dosc, postanowilismy wysiasc na najblizszym przystanku i stamtad zaczac szukac hostelu, w ktorym mielismy spedzic pierwsza noc w Gruzji.
I tak oto, chodzac po (jeszcze wtedy) obcych ulicach, zauwazylismy niezwykle zjawisko. Z perspektywy czasu, mysle, ze to ja (jako kobieta) wypatrzylam te perelki 'chodzace' po ulicach. Jak sie domyslacie, nie  o kobiety tutaj  chodzi, chociaz ich urody naprawde nie zamierzam podwazac.
Wracajac do tematu - zaloze sie, ze wiekszosc mezczyzn najprawdopodobniej zignorowalaby te kolorowe, pelne roznych wzorow, kolorow i metek unikaty. Ale babskie oko wypatrzy duzo. Sila rzeczy wiec nie moglam zignorowac tego, za czym moje oczy podazaly.

Gdyby wiec ktos mnie zapytal o to, co zauwazylam jako pierwsze, spacerujac zmeczonymi nogami po stolicy Gruzji, na pewno odpowiedzialabym...Prade. Gucci. Armani, a ponad wszystko...Chanel. Duzo Chanel. Wiecej niz udalo mi sie zobaczyc podczas wszystkich moich pobytow w Londynie przez ostatnich osiem lat. Loga tych projektantow przewijaly sie wszedzie. Doslownie.
Na odkrytych torsach jeszcze niewyrosnietych, mlodych chlopcow. Na niebotycznie wysokich obcasach pieknych kobiet. Szale, spodnie, paski, chusty, czapki...Nie wspominajac juz o torebkach, ktorych wlascicielkami byly nastolatki, dorosle kobiety i babcie. W Gruzji wszyscy kochaja Chanel!
Na poczatku zastanawialam sie, gdzie wlasciwie kupuje sie takie cudenka. Tutaj, na Wyspach o nie raczej trudno, albo zwyczajnie  nie interesowalam sie tym az tak bardzo, zeby dotrzec do zrodel. Zreszta sama wychodze z zalozenia, ze lepsza jedna, porzadna torba niz tysiac LV 'zdobiacych' szafe.

Co ciekawe, rozmawialam z jedna osoba mieszkajaca od kilku lat w Gruzji i poprosilam, zeby mi podpowiedziala, dlaczego podrobki zalewaja ten piekny kraj i (co wazniejsze) z jakiego powodu ludzie je kupuja? D. stwierdzila tylko, ze te rzeczy sa po prostu tanie i , ze sama nosi Ray Bany za 10 lari :)

Coz dodac?

:)

Dobrego poniedzialku,

M.

2 comments:

Bogna Staszowska said...

Oooo nie! były rej-bany za 10 lari a my nie kupiłyśmy??:P

Magdalena Gasztych said...

W przyszlym roku kupimy. Obowiazkowo!