Streets of London.

Powiadaja, ze Londyn jest zawsze dobrym wyjsciem. Dlatego, kiedy tylko mam mozliwosc staram sie wsiasc w pociag i znalezc sie wlasnie tam. Nadal uwazam, ze jestem ogromna szczesciara, bo mieszkam na tyle daleko, by doceniac to miejsce i na tyle blisko, by znalezc sie tam w ciagu czterdziestu minut.
Ale tym razem  Londyn byl odrobine inny...N. przyjechala tutaj, zeby spedzic swoje urodziny troche inaczej, niz zwykle. A ja, jedyne co tak naprawde moglam zrobic to otworzyc przed nia miasto, ktore  bezczelnie nazywam swoim.
Ten spacer po tak dobrze znanym mi miejscu nauczyl mnie, ze warto czasem dac sobie szanse zapomnienia pewnych szczegolow, utartych sciezek, by zobaczyc je oczami wlasnie kogos innego.
I jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi to miejsca znane nam tak dobrze, jak ta przyslowiowa wlasna kieszen, nabieraja innego znaczenia, kiedy zostaja nam wskazane detale, ktore do tej pory ominelismy, albo zwyczajnie zapomnielismy o nich.
Dzieki tym kilku godzin spedzonych w jednym z moich ulubionych metropolii, przestalam myslec o swoich codziennych problemach i obowiazkach.
Miasto bralo oddech. Szybki, jak zwykle i nie pozwalalo sie zatrzymac. Mieszalo nas z tlumem, z ta masa pedzaca, gdzie kazdy ma swoj cel. Rodzinny wypad, zakupy, wspolna kawa z dawno niewidzianymi znajomymi.
Ofiary mody, milosnicy ksiazek. Czekajacy na ukochana z tabletami w reku nieoderwani od internetu zupelnie jakby caly swiat mial sie zmienic, przeksztalcic a oni w obawie, ze nie zdaza tego zobaczyc, ze nie beda swiadkami tych zmian popijali coraz to chlodniejsza kawe.
Kobiety (i mezczyzni) biegnacy z zakupami z modnych sklepow.
Tlumy, tlumy, tlumy.
A Camden, ktore zdaje sie nie zmieniac, przywitalo mnie, jak zwykle glosna muzyka i usmiechem, mimo deszczu bezlitosnie kapiacego z nieba.
Gdybym miala opisac Camden, najpewniej zatrztymalabym sie najpierw na pietrach budynkow, ktore sa ozdobione roznymi motywami. Gdybym miala opisac Camden to, czy w ogole bym potrafila?
Moglabym powtorzyc wyswiechatana opinie, ze Camden to nie miejsce. Camden to stan umyslu. Ale ja mysle, ze Camden nie mozna  opowiedziec. To miejsce trzeba poczuc calym soba. Trzeba pozwolic temu miejscu nas poprowadzic. Zgubic sie, pojsc inna sciezka, zeby znalezc sie na znajomej ulicy.
W Camden ludzie nie boja sie byc soba.
I nie jest wazne, czy lubisz szalone fryzury, buty nie z tej ziemi, albo tatuaze. Smiem twierdzic, ze w tym miejscu kazdy znajdzie cos dla siebie.
Zima, kiedy juz zrobisz zakupy mozesz usiasc w jednym z pubow, zjesc klasycznego hamburgera i pozwolic barmanowi, zeby wybral dla Ciebie piwo. Albo wybierz sie na poszukiwanie grzanca :)
Latem...Latem idz przed siebie, zatrzymujac sie co chwile przy licznych stoiskach. Porozmawiaj ze sprzedawca swieczek o tym, jak nalezy je prawidlowo gasic by nie tracily swego zapachu.
Daj sie skusic Azjatom, ktorzy poczestuja Cie pysznym, jeszcze parujacym od goraca obiadem.
Wciagnij sie w jakakolwiek dyskusje, wysluchaj komplementu, albo glosno powiedz, co Ci sie podoba.
A kiedy sie zmeczysz, usiadz na trawie i posluchaj grajacego akurat zespolu. Albo...Albo po prostu usiadz nad woda i kontempluj rzeczywistosc.

To miejsce nie pozostawi Cie obojetnym. I uwazaj tylko, zebys nie bywal tam zbyt czesto. Camden jest jak narkotyk :)
Warto jednak podawac go sobie co jakis czas...Doznania bywaja bardzo silne :)

Ponizej znajdziecie kilka zdjec autorstwa N.
Moje nie wyszly dobrze, albo moze po prostu obrazy maluje slowami?

Enjoy!










M.


1 comment:

Żyrafy Wychodzą z Szafy - fashion blog said...

kochanie, malujesz słowami najwspanialsze obrazy! Dziękuję Ci za Londyn. Kocham <3