'Podobno Azja istnieje gdzies, lecz z moich okien nie widac jej.'

Z tygodniowym, co prawda, opoznieniem, spiesze Wam doniesc, ze Hey wydali swoja dziesiata(!) plyte.
Poki co podchodze do niej troche niepewnie, bez emocji nawet.
Z plytami Hey'a czesto jest tak, ze musze sie z nimi zaprzyjaznic, i zawsze potrzebujemy
troche wiecej czasu, zeby ta wiez zbudowac.
Nie spieszymy sie zbytnio.
Nie poganiamy.
Czekamy raczej na odpowiedni moment.

Nigdy nie jest tak, ze slucham plyty
od poczatku do 
konca.
Nie sledze
slow.
Nie wsluchuje sie w
muzyke.

Ale potem-przychodzi taki dzien, kiedy
odkrywam jakies
zdanie.
Mysl jedna i przepadam.

Nie przestaje wtedy sluchac, nie przestaje sie dzielic, nie przestaje mowic.
A emocje pojawiaja sie jakby bez mojej woli
i same bez pospiechu
ukladaja sie w
logiczna calosc.

Pamietam, jak pierwszy raz poszlam na koncert Hey. 
To byl Slowianin.
Jesienny Szczecin.
Papierosy, piwo, przyjaciele.
Czarne, wyciagniete swetry. Nie dalej niz dziesiec lat temu.
Skromna, troche jakby zgarbiona Kaska na scenie. 
Niesamowita atmosfera.

Kilka lat pozniej byl Londyn (tez jesienny) i tuptanie
w miejscu
z piwem w reku.
Dlugie czekanie.
I okazalo sie wtedy, ze godzina podana na
bilecie byla w rezultacie 
inna od tej rzeczywistej, o ktorej
mieli zaczac grac.
Wiec nerwy niepotrzebne.

Jestem wielka fanka tekstow Kaski 
uwielbiam wspaniale brzmienie
gre slow i trafianie w samo sedno.

Przyjemnego sluchania!

M.



No comments: