Anna Kareninova w Slowackim Teatrze Narodowym.

'Milujem. Nenavidim. Nevladzem. Boze, odpust mi.
Tento vlak sa da zastavit iba vlastnym telom.'

Anna Karenina boli, drazni swiadomosc i nie pozwala o sobie zapomniec.

Kobieta ktora ryzykuje wszystko dla milosci, by potem tej milosci sie poddac, czuc sie nia opetana, zdominowana, stracic dla niej zdrowy rozsadek a w koncu i wlasne zycie.
Cztery godziny teatralnej uczty i szampan w czasie przerwy.
Potem gruszkowica przy Dunaju i nie moglam wyjsc z tego stanu, z tej dziwnej euforii, tego teatralnego swiata.
Bylam rozkojarzona nie do rozmowy zupelnie. Jakby ten pociag dalej gnal, ale beze mnie w przedziale.

No comments: